sobota, 12 lipca 2014

#7 Na co komu anime Fullmetal Alchemist?

 źródło: http://fullmetal-alchemist.kreskowka.pl/tapety/11
Swego czasu mieliśmy okazję oglądać to anime na antenie (w tej chwili nieistniejącej już) stacji Hyper. Zyskało ono grono fanów, jednak również przeciwników. Dlaczego przeciwników? Otóż, to anime nie było adaptacją oryginalnej mangi. Fabuła do niego została stworzona przez zespół odpowiadający za samo anime. Od kilku lat mamy już serię o podtytule "Brotherhood" (to ta wzorowana na mandze), więc czy zwykłej osobie, dotąd nieznającej FMA można polecić zaserwowane nam anime?

Z pewnością tak. Fabuła mimo tego, że nie jest oparta na mandze, stoi na naprawdę wysokim poziomie. Wiele wydarzeń zawartych w anime nie miejsca w mandze i na odwrót. Różnice pomiędzy nimi dotyczą m.in. genezy homunkulusów (sztucznych ludzi), mordercy, który zabił państwa Rockbellów, osoby Shou Tuckera i wielu innych rzeczy. Co jest natomiast częścią wspólną? Na pewno główni bohaterowie oraz cel ich podróży - odzyskanie dawnych ciał. W komiksie Hiromu Arakawy oraz w anime, bracia Erlic tracą swoje ciała w ten sam sposób - w wyniku transmutacji człowieka, a dokładniej własnej matki. Poszukują więc legendarnego kamienia filozoficznego, dzięki któremu będą mogli zrealizować swój plan. Na swojej drodze spotykają tajemnicze istoty - homunkulusy, których cel działania nie jest znany. Alchemicy z nimi w szranki, jednocześnie odkrywając tajemnice wojska, do którego przystąpił Edward.
Tak z grubsza prezentuje się fabuła mangi oraz anime, natomiast oba te "twory" różnią się diametralnie. Wątki w nich zawarte kolidują ze sobą, wzajemnie się wykluczając (patrz: homunkulusy, morderca Rockbellów, Shou Tucker). Możliwe, że po obejrzeniu anime nie będziemy chciało już się nam obejrzeć Brotherhooda, który jest o niebo lepszy. Mimo to polecam to anime. Ja nie miałem takiego oporu i wy też pewnie nie będziecie mieć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz